Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Viva Comet 2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Viva Comet 2010. Pokaż wszystkie posty

3/02/2010

VIVA COMET 2010 r. c.d.

Cieszy mnie, że w mediach, internecie coraz częściej podejmuje się tematy dotyczące ubioru, stylu i wyglądu naszych polskich gwiazd.
Promuje się dobre wzorce, co przekłada się w realny sposób na kształtowanie gustu Polaków, których moda interesuje z roku na rok coraz bardziej. Dzięki temu na nasz rynek wkracza ze swoimi propozycjami sporo zachodnich, jak dotąd w Polsce niedostępnych marek. Mamy większy wybór, ulice stają się bardziej kolorowe, zwiększa się tolerancja i otwartość ludzi na stylizacyjne eksperymenty.
Może wreszcie doczekam się momentu, kiedy w naszych sklepach będzie można kupić większość tego, co sobie wymyślę - jak np. w Nowym Jorku czy Londynie.

Haha, trochę ciężej się pisze o takich sprawach, ze świadomością, że teraz i ja w małym promilu odpowiadam swoją pracą za budzenie wrażliwości estetycznej ;) a napisane słowa wtopią się w tą niezwykle rozległą, poplątaną i nieokiełznaną tkankę internetową. 
Cóż. 
Ryzykujmy, prowokujmy. Żyjmy.


Miłe słowa dodają skrzydeł.

3/01/2010

VIVA COMET 2010 r.

 
W KOŃCU! :)
Nagrody najważniejszej stacji muzycznej w Polsce - VIVA czyli
VIVA COMET 2010 przyznane i rozdane.




Gala odbyła się w Hali EXPO XXI w Warszawie 25.02.2010 r.





















Po kilkunastu dniach przygotowań, kumulowania pomysłów, konsultacji, inspiracji... a na końcu kikudziesięciu nieprzespanych godzinach mogłam nareszcie z uśmiechem na twarzy popatrzeć na efekty swojej pracy - na scenie i czerwonym dywanie w świetle jupiterów pojawił się Mrozu - od stóp po czubek głowy wystylizowany by Do Brze.
[Z powodu marnego sprzętu (aparat foto typu małpka), posiłkuję się w dokumentacji zdjęciami z CGM oraz popularnego Kozaczka.]
































Najwięcej frajdy miałam podczas tworzenia kostiumu na scenę, którego najważniejszym detalem były wykonane przeze mnie własnoręcznie naramienniki.
Było sporo zabawy, najpierw zrobiłam tzw. kopyto - czyli formę, dzięki której mogłam z włókna szklanego i żywicy epoksydowej uzyskać pożądany kształt. Było trochę gimnastyki ;) następnie, gdy żywica zastygła, położyłam warstwę szpachlówki... Później było już tylko lepiej i zabawniej!
Szlifierka w moich kobiecych rękach jest zdecydowanie tym, co lubię najbardziej!!!! :)
[nawet jeżeli jest akurat godzina druga w nocy!] Kilka grubości papieru ściernego, masa kurzu i pyłu...
i można było polakierować!
Efekt zachwycił kilka osób... jak zwykle spojrzenia padły na moje kultowe już, malowane na kolorowo pazurki, a w oczach pojawiło się niedowierzanie.
Cóż - szoook!
Warto się przyjrzeć również łańcuchowi do kluczy - projekt własny, wykonanie również [do_brze mieć blisko domu Praktikera ;)], wzbudzał zainteresowanie, przez dodany przeze mnie klocek duplo!



Gratuluję! :)